Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 518 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych n...

więcej...

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych nie rozumiem. Od każdego człowieka czegoś się jednak uczę. I właśnie o tych obserwacjach chcę pisać. Ludzkie wybory, decyzje, fascynacje, zjawiska społeczne, kultura, edukacja, wychowanie - to sprawy, które leżą mi na sercu. Sporo miejsca poświęcę naszemu językowi, który jako narzędzie komunikacji, powinien być wykorzystywany i znany w stopniu znacznie szerszym, niż dzieje się to obecnie.

schowaj...

O mnie

Beata Tadla - dziennikarka, matka, miłośniczka życia. W mediach obecna od 1992 roku. Najpierw radio, teraz telewizja. Niebawem poprowadzi główne wydanie Wiadomości TVP. Autorka trzech książek: "Pokolenie '89", "Kto pyta, nie błądzi", "Niedziela bez Teleranka". Mistrzyni Mowy Polskiej 2010. Pracuje ze studentami dziennikarstwa, bierze udział w projektach naukowych i akcjach społecznych. Pojawiła się w kilku teledyskach polskich artystów oraz na deskach Teatru Syrena w spektaklu "Trójka do potęgi". Optymistka i pozytywistka z przekonania.

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1276835
Kategorie

Stara, ale jara

sobota, 27 lipca 2013 22:31
 
 
- Współczesna muzyka mnie nie interesuje, to taka sieczka! Wolę stare utwory i starych wykonawców. Madonnę, Depeche Mode, Lombard - zakomunikował jakiś czas temu mój dwunastoletni syn. Ostatnio zafascynował się serialem Glee, który wykorzystuje muzykę lat 80. Zaraz, zaraz... Jak to STARA muzyka? Jego deklaracja oczywiście mnie ucieszyła, ale:  STARA? Zbuntowałam się. No nie! Chwilę pózniej przyszła jednak refleksja. No tak... Madonna od 30 lat na estradzie, Depeche Mode tak samo.  Janek ma zupełnie inną perspektywę. Trzy dekady to przecież ponad dwukrotnie więcej, niż trwa jego życie! 
     Gdy byłam dzieckiem, rodzice słuchali m.in. The Beatles, Czerwonych Gitar, Blackout - zespołów, które powstawały w latach 60. Wtedy też myślalam, że to starocie. A przecież miały po kilkanaście lat! Czyli mniej, niż Depeche Mode teraz. Mój syn po raz kolejny mnie zadziwił. I muszę przyznać, że do wielu wspólnych przyjemności doszła jeszcze ta jedna: mam z kim śpiewać "Like a Prayer"!
 
Może i jestem sentymentalna. Trudno. Ale muzyka z lat 80tych naprawdę się nie starzeje. Zupełnie, jak Mick Jagger, który właśnie skończył 70 lat.  Od pół wieku nie schodzi ze sceny. On z niej po prostu zbiega!
 
PS Bardzo Państwu dziękuję za ostatnie wpisy. Większość to merytoryczne głosy, za które jestem  wdzięczna. Zgadzam się, że trudna historia mocno nas, Polaków, połamała, a teraźniejszość nie zawsze nastraja do nadmiernej radości. Wierzę jednak, że potrafimy być dobrzy dla siebie nawzajem. Po prostu dobrzy. I z tego czerpać codzienne zadowolenie...

Podziel się

komentarze (27) | dodaj komentarz

Mały książę

czwartek, 25 lipca 2013 7:54


            Jak Państwo myślą, co w Polsce mogłoby sprawić, że cały naród  zjednoczyłby się w radości? Wokół wydarzenia o brzmieniu pozytywnym? Co doprowadziłoby do masowego wybuchu dobrych emocji? Cały czas się zastanawiam, co porwałoby Polaków tak, jak Brytyjczyków poniosła gorączka związana najpierw z oczekiwaniem, a potem narodzinami królewskiego potomka... Wydarzenia w Londynie i poza jego granicami zaczęliśmy określać mianem szaleństwa i wariactwa. I faktycznie - można mieć uczucie przesytu, wszak przyjście na świat małego księcia w ogóle nas nie dotyczy. Dziennikarz CBS próbował wyjaśnić to swoim widzom, mówiąc: proszę sobie wyobrazić, że właśnie rodzi się przyszły prezydent USA. Nie myślał przecież o politycznych uwarunkowaniach - wybieralności i dziedziczenia pozycji porównać się nie da. Myślał o emocjach. Ale u nas tak silne  emocje nie towarzyszą nawet wyborowi głowy państwa. Kultu władcy i przywódcy nie mamy... EURO 2012 zjednoczyło na moment. I raczej tylko zainteresowanych futbolem. Mnie bardziej obchodziło jako zjawisko i motor napędzający koniunkturę, bo genu kibica nie posiadam. Nas scalają wydarzenia smutne albo wspólny wróg. Częściej jesteśmy PRZECIW, aniżeli ZA. Protesty gromadzą tłumy, a manifestacje poparcia - garstki. Nawet akcję "Orzeł może", która miała zachęcać do radosnego przeżywania świąt państwowych, rozszarpano na kawałki w nienawistnym tonie wszelkich podziałów przed i posmoleńskich. Kiedy po raz pierwszy w Waszyngtonie widziałam paradę z okazji 4 lipca,  najpierw odezwała się we mnie jakaś dziwna europejska wyższość. Ale tylko na chwilę. Natychmiast zweryfikowałam swoj pogląd, szybko uznałam, że takie świętowanie nie jest ani gorsze ani lepsze, jest inne. Przestałam oceniać. Bo Amerykanie są inni. Było w nich tyle autentycznej radości! Tak jak teraz w Brytyjczykach. Tej radości bardzo brakuje mi w Polakach...


Podziel się

komentarze (72) | dodaj komentarz

Śpieszmy się...

sobota, 13 lipca 2013 17:07

       Kiedy w 1992 roku zaczynałam swoją przygodę z Radiem Legnica, stacje komercyjne dopiero się tworzyły. Mieliśmy sporo ambicji, ale mało wiedzy. Z zazdrością spoglądaliśmy na Warszawę, która już mogła pochwalić się kilkoma popularnymi stacjami prywatnymi. To były niedoścignione wzory. I wtedy pojawił się ON. Jacek Filipowicz przyjechał ze stolicy, żeby pokazać nam, jak robi się prawdziwe radio. Jedliśmy go garściami, chłonęliśmy każde słowo, każdą wskazówkę. Cztery lata później postanowiłam przenieść się do Warszawy. Do głowy mi nie przyszło, że mogłabym wykorzystać tę znajomość.  Jacek pracował wtedy w Radiu Eska, był kimś ważnym, chyba szefem anteny. Ja umówiłam się na pracę u konkurencji. Filipowicz nie pozwolił. I tak zostałam reporterką Radia Eska. Dumną, jak cholera. Sejm, rząd, konferencje prasowe, kontakt z politykami, których do tej pory oglądałam tylko w telewizji, relacjonowanie najważniejszych wydarzeń, koalicyjnych sporów (a wtedy polityka nie była tak przesiąknięta PRem, była surowa, ale prawdziwsza). Uwielbiałam tę robotę. 

     Wiele Jackowi zawdzięczam. I dziękuję mu za to, że zawsze wspierał. Jak trzeba było to chwalił, innym razem powtarzał "stać cię na więcej". Kiedy dowiedział się, że otrzymałam propozycję  poprowadzenia Wiadomości, powiedział: "nie zastanawiaj się ani sekundy, to dla ciebie najlepsze rozwiązanie". Miał rację. 
     Od jakiegoś czasu Jacek choruje. Rak. Nie może już pracować, choć bardzo by chciał. Ma przerzuty. Jest świadomy swojego ciężkiego stanu, ale też niezwykle trudnej sytuacji. Poprosił o pomoc, wiem, że musiało go to kosztować sporo emocji. Jestem wzruszona tym, jak szybko i pięknie udało się tę pomoc zorganizować! Naprawdę dziękuję wszystkim, którzy zaangażowali się w natychmiastową akcję. Przy okazji zapraszam na koncert, z którego dochód pomoże w leczeniu. Proszę rezerwować czas 6 sierpnia. O szczegółach jeszcze napiszę. A jeśli ktoś chce wesprzeć Jacka już teraz, niech się podzieli. 
 
Fundacja Maxa Schelera, Warszawa Raiffeisen Polbank SA
57 1750 0009 0000 0000 2113 9928
Tytuł wpłaty: Program Zdrowotny - Jacek Filipowicz

Podziel się

komentarze (28) | dodaj komentarz

niedziela, 28 maja 2017

Do poczytania



Kto dopił znalezioną na berlińskim przystanku cudza coca-colę, ile „donaldówek” można było kupić za jednego dolara, kto był bohaterem rodziny, bo z własnej inicjatywy „wystał” papier toaletowy. Kto pisał listy do generała Jaruzelskiego, a kto kupił magnetowid zamiast kombajnu... Znani aktorzy, muzycy, politycy, dziennikarze i sportowcy opowiadają Beacie Tadli o dzieciństwie w PRL-u i szansach, jakie dał im rok 1989.


Gdzie robiliście zakupy, gdy nie było supermarketów? Czy maszyna do pisania miała wyświetlacz? Gdzie w telefonie z tarczą były przyciski? Czym zmienialiście kanały telewizyjne, skoro nie było pilotów?


W tej książce to dzieci zadały pytania dorosłym – znanym i nawykłym do udzielania odpowiedzi. Mali ludzie zaskoczyli rozmówców swoją wiedzą i dojrzałością. Beata Tadla wraz z grupa 9-latków odwiedziła między innymi m.in. z Annę Dymną, Irenę Santor, Małgorzatę Niezabitowską, Lecha Wałęsę i Mirosława Hermaszewskiego.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl