Bloog Wirtualna Polska
Są 1 222 702 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych n...

więcej...

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych nie rozumiem. Od każdego człowieka czegoś się jednak uczę. I właśnie o tych obserwacjach chcę pisać. Ludzkie wybory, decyzje, fascynacje, zjawiska społeczne, kultura, edukacja, wychowanie - to sprawy, które leżą mi na sercu. Sporo miejsca poświęcę naszemu językowi, który jako narzędzie komunikacji, powinien być wykorzystywany i znany w stopniu znacznie szerszym, niż dzieje się to obecnie.

schowaj...

O mnie

Beata Tadla - dziennikarka, matka, miłośniczka życia. W mediach obecna od 1992 roku. Najpierw radio, teraz telewizja. Niebawem poprowadzi główne wydanie Wiadomości TVP. Autorka trzech książek: "Pokolenie '89", "Kto pyta, nie błądzi", "Niedziela bez Teleranka". Mistrzyni Mowy Polskiej 2010. Pracuje ze studentami dziennikarstwa, bierze udział w projektach naukowych i akcjach społecznych. Pojawiła się w kilku teledyskach polskich artystów oraz na deskach Teatru Syrena w spektaklu "Trójka do potęgi". Optymistka i pozytywistka z przekonania.

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1264610
Kategorie

Jak nas widzą...

czwartek, 28 lutego 2013 14:43


        Niby to wszystko wiemy. Niby znamy te obrazki. Niby codzienność.  Ale kiedy dowiadujemy się, że to Polska widziana oczami obcokrajowca, zaczynamy spoglądać inaczej... Z dystansu. To naprawdę odświeża myślenie o nas samych i tym, co nas otacza!
        Dziś dzień przewidywalny - ostateczne odejście papieża, wstrząsy w Platformie, konina w wołowinie. Tak sobie siedzę w pracy, wykorzystuję kilka wolnych chwil i wreszcie otwieram link przysłany mi jakiś czas temu. Obejrzałam ten film trzy razy! Amerykanin Matty Brown jeździł po Polsce i filmował nasz kraj, a swoją podróż zawarł w kilkuminutowym obrazie BiPoland. Spece od PRu, którzy głowią się nad kampaniami promującymi Polskę mogą mu zazdrościć pomysłowości i talentu. Miał filmować obozy koncentracyjne, ale zobaczył, że Polska to nie tylko ta ponura historia i nie jedynie przez jej pryzmat należy na nasz kraj spoglądać. Pokazał więc jego kolorowe oblicze. Widziane z boku, naprawdę może wzruszyć. I nawet lekki patos nie przeszkadza...
        Przeczytałam wywiad z twórcą BiPoland. Jest nami oczarowany. Tak, my możemy zachwycać! Tylko mało w nas wiary w samych siebie. Matty Brown mówi, że jedyne, co przeszkadza mu na polskiej ulicy to brak uśmiechu. Opowiada, że kiedy uśmiechał się do ludzi- patrzyli podejrzliwie, nieprzyjaźnie, marszczyli brwi, jakby uznawali, że uśmiech to okazywanie słabości... Skąd się to w nas bierze? Przecież dawanie i odwzajemnianie tego gestu to czysta energia! Wiem, że to banał, ale ja się banału nie boję. W pędzącym świecie nerwów, złych emocji, agresji możemy zafundować sobie odrobinę ciepła, więc róbmy to! Niedawno rozmawiałam z amerykańskim ambasadorem w Polsce. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałam tak pozytywnego człowieka, którego na dodatek Polska urzeka nieustająco. Widział, jak się zmienia. Wie, co przeszliśmy i jak bardzo powinniśmy cieszyć się z tego, co dziś mamy. Dziwi się, że tego nie doceniamy. Właśnie - narzekactwo stało się chyba naszym sportem narodowym. Tak nas widzą. Szkoda... Kiedy sami sobie - Polak Polakowi - mówimy, że za mało w nas uśmiechu, a za dużo destrukcyjnych cech,  wzdychamy: no tak... Ale gdy niezależny obserwator odkrywa nasze słabości, może powinniśmy wziąć to sobie poważnie do serca? Uśmiechajmy się! Poniżej wystarczająco dobry powód. Jeden z wielu:)  

http://www.youtube.com/watch?v=lZ6XD1-26w0


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Paris, Paris...

wtorek, 26 lutego 2013 14:18

        Nie ma nic przyjemniejszego, bardziej budującego i wzruszającego, niż wdzięczne oczy dziecka. Dla tego widoku warto zrobić naprawdę wiele, choć czasem wymaga to pewnego wysiłku... Wiem jedno: spełnianie marzeń mojego syna jest dla mnie ważniejsze, aniżeli realizacja własnych. Od lat pragnęliśmy wspólnie wyjechać do Paryża. Wreszcie się udało! Moja kolekcja wspomnień zdecydowanie się powiększyła. Gromadzę je, bo chcę mieć co wspominać na starość. Złe doświadczenia pójdą w zapomnienie, zostawię sobie tylko te dobre i dlatego zamierzam zrobić wszystko, by zbiór stale rósł...

       Początek podróży był nerwowy. Mamusia źle spojrzała na bilet. Dobrze, że ratunek przyszedł w porę. Okazało się, że samolot startuje godzinę wcześniej, niż zapamiętał to mój mózg. Dzięki przytomności umysłu, optymizmowi, umiejętnościom  kierowcy i jego opanowaniu wpadliśmy na lotnisko w ostatniej minucie odprawy! Szaleństwo! 
        Paryż powitał nas słońcem i bezchmurnym niebem. Brak podobnych zjawisk w Warszawie dał się ostatnio we znaki. Paryska jasność natychmiast więc poprawiła nam nastroje.  Bo czym jest poranny pośpiech i nerwy  w porównaniu z czekającą Wieżą Eiffle'a? Nie wierzę, że to zrobiłam! Do tej pory wjeżdżałam tylko na jej najniższy poziom, ale kiedy Janek stanął przed konstrukcją i powiedział, że zaraz rozpłacze się ze wzruszenia, nie mogłam odmówić. Winda zawiozła nas na szczyt! Wysiadłam sparaliżowana... Nie ruszyłam się z miejsca, ale radość w oczach dziecka zrekompensowała moją słabość. Kolejną pokonałam na potężnym diabelskim młynie, który stoi przy Luwrze. Kiedy zawieszona na samej górze gondola zaczęła się bujać, myślałam , że to ostatnie chwile mojego życia... Przed następnym wyzwaniem stanęłam w Disneylandzie. Rollercoaster... Upierałam się, że nie dam się namówić. Powiadają jednak: nigdy nie mów nigdy. Jechałam z zamkniętymi oczami krzycząc wniebogłosy! I na koniec wyzwanie/poświęcenie najstraszniejsze. Panicznie boję się żab. Od dziecka. To batrachofobia w czystym wydaniu. A mój syn uznał, że skoro jest we Francji musi poznać smak żabich udek... Trudno było dyskutować z argumentem, który sama wymyśliłam: przecież to do kolekcji wspomnień! No i stało się. Siedziałam w restauracji, a na stole, 20 centymetrów ode mnie talerz z czymś, co wcześniej skakało siejąc grozę i wywołując histerię takich, jak ja. Tego się po sobie nie spodziewałam... Na szczęście to był jednorazowy akt odwagi, bo potrawa nie wywołała entuzjazmu jedzącego. Ufff. 
        Z Paryża przywozimy mnóstwo ciekawych doświadczeń. Dzięki marzeniom syna, pokonałam kilka własnych blokad. Cieszę się. I jeszcze jedna pamiątka: 
- czy może nam pani zrobić zdjęcie na tle Notre Dame?
- nie ma sprawy!
Fotograficzna mistrzyni świata...
 
 
 

Podziel się

komentarze (77) | dodaj komentarz

Kobieta kobieca

czwartek, 21 lutego 2013 10:09

             Byłam ostatnio uczestniczką szalenie ciekawej debaty o współczesnej kobiecości. Przyniosłam do domu mnóstwo refleksji i właściwie cały czas zastanawiam się nad istotą zagadnienia. Było tyle zdań, ile rozmówczyń. Plus jeden rozmówca - też z własnym spojrzeniem na rzeczywistość.  Po ich wysłuchaniu i po konfrontacji z własnymi opiniami doszłam do wniosku, że nie da się pojąć kobiety w dzisiejszym świecie bez zrozumienia wolności.  Pojmowanie jednej z najważniejszych wartości, będącej jednocześnie ważnym prawem człowieka w ujęciu nie tylko zewnętrznym, ale i osobistym, jest sztuką, do której należy dojrzeć. Każdy sam, oddzielnie. Bo nie ma schematu współczesnej kobiecości. Czy matce, która znalazła powołanie w swoim macierzyństwie i poświęca się domowi należy wmawiać, że kobieta silna to tylko taka, która stawia na karierę? Albo czy samodzielnej pani prezes trzeba narzucić urodzenie dziecka, bo tylko wówczas zrozumie, co znaczy prawdziwe życie? Nigdy! Jeśli to, co robi jest jej samodzielnym wyborem, nikomu nic do tego. 

        Jestem daleka od narzucania narracji, że istnieje jakikolwiek, jedynie słuszny wzorzec, który - powielony - da szczęście, radość, energię, sukces życiowy każdemu, jak leci...  Często jestem pytana, jak ja to osiagnęłam. Odpowiadam historią życia, ale zawsze podkreślam, że to tylko mój sposób osiągania stanu, który daje mi zadowolenie. To  żadna gotowa recepta, bo każda z nas znajdzie własną. Wydaje mi się, że istotą jest  spójność. Jeśli  kobieta lubi i rozumie samą siebie, nie walczy z kompleksami, bo pogodziła się już z wyglądem, to będzie jej łatwiej skupić się na czerpaniu z życia jego piękna. Kobieca kobieta to - według mnie - taka, która pojęła, czym jest jej wolność i wolność innych ludzi, taka, która wyzbyła się cech destrukcyjnych: zazdrości czy nienawiści. Wspierająca. Taka, która ma wielką potrzebę dawania ciepła. I także dostawania... Uzupełniona, a nie kształtowana przez mężczyznę. Zapis tej debaty niebawem w magazynie K MAG:)


Podziel się

komentarze (58) | dodaj komentarz

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Do poczytania



Kto dopił znalezioną na berlińskim przystanku cudza coca-colę, ile „donaldówek” można było kupić za jednego dolara, kto był bohaterem rodziny, bo z własnej inicjatywy „wystał” papier toaletowy. Kto pisał listy do generała Jaruzelskiego, a kto kupił magnetowid zamiast kombajnu... Znani aktorzy, muzycy, politycy, dziennikarze i sportowcy opowiadają Beacie Tadli o dzieciństwie w PRL-u i szansach, jakie dał im rok 1989.


Gdzie robiliście zakupy, gdy nie było supermarketów? Czy maszyna do pisania miała wyświetlacz? Gdzie w telefonie z tarczą były przyciski? Czym zmienialiście kanały telewizyjne, skoro nie było pilotów?


W tej książce to dzieci zadały pytania dorosłym – znanym i nawykłym do udzielania odpowiedzi. Mali ludzie zaskoczyli rozmówców swoją wiedzą i dojrzałością. Beata Tadla wraz z grupa 9-latków odwiedziła między innymi m.in. z Annę Dymną, Irenę Santor, Małgorzatę Niezabitowską, Lecha Wałęsę i Mirosława Hermaszewskiego.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl