Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 101 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych n...

więcej...

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych nie rozumiem. Od każdego człowieka czegoś się jednak uczę. I właśnie o tych obserwacjach chcę pisać. Ludzkie wybory, decyzje, fascynacje, zjawiska społeczne, kultura, edukacja, wychowanie - to sprawy, które leżą mi na sercu. Sporo miejsca poświęcę naszemu językowi, który jako narzędzie komunikacji, powinien być wykorzystywany i znany w stopniu znacznie szerszym, niż dzieje się to obecnie.

schowaj...

O mnie

Beata Tadla - dziennikarka, matka, miłośniczka życia. W mediach obecna od 1992 roku. Najpierw radio, teraz telewizja. Niebawem poprowadzi główne wydanie Wiadomości TVP. Autorka trzech książek: "Pokolenie '89", "Kto pyta, nie błądzi", "Niedziela bez Teleranka". Mistrzyni Mowy Polskiej 2010. Pracuje ze studentami dziennikarstwa, bierze udział w projektach naukowych i akcjach społecznych. Pojawiła się w kilku teledyskach polskich artystów oraz na deskach Teatru Syrena w spektaklu "Trójka do potęgi". Optymistka i pozytywistka z przekonania.

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1299356
Kategorie

Wpis banalny

piątek, 28 grudnia 2012 19:38

        Niebywałe... Ile w nas tendencji do pouczania. Jednoznacznego oceniania. Zawsze wiemy lepiej, jak powinni żyć inni, co powinni mówić, jeść, z kim się spotykać, co wypada, a co nie wypada. Jeśli życie bądź działanie nie pasuje do społecznego schematu, znaczy,  że życie złe? Że człowiek zły? Bo nie lubi karpia, więc nie stawia go na świątecznym stole? A czy tym robi komukolwiek krzywdę? Kto powiedział, że w każdym polskim domu musi być tak samo? Tym ciągłym ocenianiem i pouczaniem sami sobie zabieramy wolność. Nakazujemy, narzucamy, nie dajemy zgody na inność. A przecież sposób życia powinniśmy wybierać sobie sami i nikomu nic do tego. Dopóki nie czynimy zła innym ludziom. 

           Blog jest od tego, by autor mógł napisać, co i jak chce, co czuje... Bo ma czasem potrzebę opowiedzenia o rzeczach ważnych dla niego i mniej ważnych. I nie zawsze wszystko musi być na wysokim C... Jeśli kogoś to nie interesuje, niech nie czyta.  Dziękuję tym, którzy nie oceniają. Nie piszą, że moje święta to żenada i bylejakość, bo ci, którzy tak robią obrażają nie tylko mnie (do tego już przywykłam, choć zawsze czuję się spoliczkowana), ale obrażają moich gości, z którymi stworzyliśmy niezapomniany klimat- w dużej mierze dlatego, że było właśnie inaczej. Uwielbiam swoją wolność i niezależność, a ponieważ uwielbiam też ludzi, szanuję ICH wolność i niezależność. Z szacunku zatem, nawet do tych, którym wylanie żółci sprawia dziwną przyjemność, odnoszę się do komentarzy, ale nie używam pod adresem komentatorów żadnych obraźliwych epitetów. Ranić można na wiele rożnych sposobów. Słowem też. Tylko po co? 

Podziel się

komentarze (141) | dodaj komentarz

Opowieści wigilijne

piątek, 28 grudnia 2012 8:27

        W takim jestem błogim, poświątecznym nastroju... Wolny dzień, więc chyba będę dziś robić nic. Nicnierobienie to rzadka czynność w moim życiu. Święta były niezwykłe. Szczególnie wigilia do zapamiętania na zawsze. Na talerzach łazanki z kapustą i grzybami, pierogi, które Adrianek mieszając na patelni przekształcił w breję ciastowo-serowo-kapuścianą oraz krewetki Violi, które miały być gwoździem wieczoru. I były.  W ostatniej chwili zorientowaliśmy się, że nie mamy opłatka! Pobiegliśmy do czynnego jeszcze, pobliskiego centrum handlowego. Przed świętami roiło się od aniołków, które sprzedawały opłatki, ale akurat w wigilię wzięły sobie wolne... Trudno. Kupiliśmy więc bagietkę i połamaliśmy się bagietką.  Ważniejsi byli przecież ludzie, życzenia, atmosfera. Barszczyk wystygł, bo takie mieliśmy długie intro... Ale klimat tej wigilii tworzyło coś jeszcze, coś, do czego wszystkich namawiam. Moja przyjaciółka Viola wpadła na genialny pomysł. Każdy miał napisać swoją opowieść wigilijną, czyli przypomnieć sobie, co się wydarzyło ważnego w mijającym roku, jakie towarzyszyły temu emocje itd.  Potem po kolei odczytywaliśmy swoje historie. Było wiele wzruszeń i śmiechu, zwłaszcza, że wokół siedziały osoby, których opowieści w dużej mierze dotyczyły. Sporo dowiedzieliśmy się o sobie samych dzięki temu... I jak zauważył Adrian, jeszcze bardziej zbliżyło to do siebie twórców.  Teraz historie zostaną schowane do specjalnego pudełka.  Mają tam trafiać opowieści z każdego kolejnego roku, a te poprzednie będziemy sobie przy okazji świąt przypominać. Nie znam lepszego pamiętnika. I już widzę, że niektorych udało się pomysłem zarazić. Violu, dziękujemy! 

       

Podziel się

komentarze (125) | dodaj komentarz

Święto trwa. I trwa nać!

poniedziałek, 24 grudnia 2012 10:45

         Nie celebruję, nie czekam, w ogóle mogłoby ich nie być. Święta... Jednak gdy pomyślę o tegorocznych, to zdecydowanie poproszę o więcej! Nie data, tylko ludzie tworzą ten niezapomniany klimat. A ludzie wokół mnie są cudowni. Wszystkim takich życzę. 

         Obowiązki zawodowe spowodowały, że nie mogłam pojechać do mojej legnickiej rodziny. Na szczęście jest bardzo tolerancyjna.  A świętowanie z rodziną warszawską (tą z wyboru) zaczęliśmy kilka dni temu od... obierania i marynowania krewetek. Tak, to nowa świecka tradycja. Będą krewetki, bo niby dlaczego nie?  Wigilia miała być skromniutka. Ja, Viola i dzieci. Ale zbłąkanych duszyczek jest więcej. I już zastanawiam się nad dodatkowymi miejscami przy stole. Agunia wpadnie po swojej rodzinnej Wigilii. Asia po pracy. Tak samo jak jeszcze dwóch pracusiów. Każdy z nich miał być dziś sam, ale nie pozwoliłam! Adrianek ostatecznie nie pojechał do mamy, więc  i on zasiądzie. Czekam jeszcze na dwa potwierdzenia. Właśnie się zorientowałam, że nie mam obrusa, ale to chyba nie  kłopot.  Dom jest pełen energii. I bardzo otwarty! Coś niezwykłego! Niektórzy zostaną do końca świąt. Albo i do Sylwestra! Zamierzamy robić wieczory filmowo-pidżamowo-winne. Zaczęliśmy wczoraj. Od "Klatki dla ptaków" i "Bridget Jones". 
           Tegoroczne święta będą mi się kojarzyć także z nacią pietruszki i łososiem. Jednego i drugiego mamy ilośc hurtową. Nać robiła do wczoraj za bukiet, rozważałam nawet powieszenie na niej bombek, ale została poszatkowana i zamrożona, wypełniając pół zamrażalnika. Palec padł jej ofiarą. Bo nóż był za ostry... Historia naci jest taka: dwaj dorośli mężczyźni zostali wysłani po pięć pęczków. Gdy zakupy robi się w hurtowni spożywczej, należy pamiętać, że jeden pęczek tam, to mniej więcej piętnaście zwykłych. Zakupiono pięć pęczków. Razy piętnaście... Przez najbliższy rok będę dodawać pietruszkę do wszystkiego! I tym sposobem moje święta będą trwać dwanaście miesięcy! 

Podziel się

komentarze (146) | dodaj komentarz

środa, 22 listopada 2017

Do poczytania



Kto dopił znalezioną na berlińskim przystanku cudza coca-colę, ile „donaldówek” można było kupić za jednego dolara, kto był bohaterem rodziny, bo z własnej inicjatywy „wystał” papier toaletowy. Kto pisał listy do generała Jaruzelskiego, a kto kupił magnetowid zamiast kombajnu... Znani aktorzy, muzycy, politycy, dziennikarze i sportowcy opowiadają Beacie Tadli o dzieciństwie w PRL-u i szansach, jakie dał im rok 1989.


Gdzie robiliście zakupy, gdy nie było supermarketów? Czy maszyna do pisania miała wyświetlacz? Gdzie w telefonie z tarczą były przyciski? Czym zmienialiście kanały telewizyjne, skoro nie było pilotów?


W tej książce to dzieci zadały pytania dorosłym – znanym i nawykłym do udzielania odpowiedzi. Mali ludzie zaskoczyli rozmówców swoją wiedzą i dojrzałością. Beata Tadla wraz z grupa 9-latków odwiedziła między innymi m.in. z Annę Dymną, Irenę Santor, Małgorzatę Niezabitowską, Lecha Wałęsę i Mirosława Hermaszewskiego.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości