Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 101 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych n...

więcej...

Uwielbiam obserwować zmieniający się świat i ludzi, którzy muszą w tym pędzie się odnaleźć. Jednych podziwiam za to, jak im się to wspaniale udaje, innych potępiam, że dają zły przykład, niektórych nie rozumiem. Od każdego człowieka czegoś się jednak uczę. I właśnie o tych obserwacjach chcę pisać. Ludzkie wybory, decyzje, fascynacje, zjawiska społeczne, kultura, edukacja, wychowanie - to sprawy, które leżą mi na sercu. Sporo miejsca poświęcę naszemu językowi, który jako narzędzie komunikacji, powinien być wykorzystywany i znany w stopniu znacznie szerszym, niż dzieje się to obecnie.

schowaj...

O mnie

Beata Tadla - dziennikarka, matka, miłośniczka życia. W mediach obecna od 1992 roku. Najpierw radio, teraz telewizja. Niebawem poprowadzi główne wydanie Wiadomości TVP. Autorka trzech książek: "Pokolenie '89", "Kto pyta, nie błądzi", "Niedziela bez Teleranka". Mistrzyni Mowy Polskiej 2010. Pracuje ze studentami dziennikarstwa, bierze udział w projektach naukowych i akcjach społecznych. Pojawiła się w kilku teledyskach polskich artystów oraz na deskach Teatru Syrena w spektaklu "Trójka do potęgi". Optymistka i pozytywistka z przekonania.

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1299359
Kategorie

Materiał do przemyślenia

środa, 30 stycznia 2013 14:20

         Ostatnia sobota uświadomiła mi, jak bardzo potrzebujemy informacji, wyjaśnień, zapewnień... I jak ważne jest bezpośrednie dotarcie z tym do człowieka. Pisałam już wcześniej, że całym sercem jestem oddana idei świadomego dawstwa narządów, nie tylko z uwagi na własne doświadczenia, ale też z powodu wielu przykładów, które dowodzą, że darowanie części siebie innym to wyraz nadczłowieczeństwa, przywiązania do życia, jako wartości nadrzędnej. Otóż w minioną sobotę, w Ogólnopolskim Dniu Transplantologii dołączyłam do akcji organizowanej przez kampanię Dawca.pl. Wybraliśmy się w podróż specjalnym tramwajem, który zabierał mieszkańców Warszawy, by przekonać ich do podpisania oświadczenia woli. To mały kartonik z deklaracją, że zgadzamy się na pobranie naszych narządów po śmierci. Noszony w portfelu jest gwarancją ( a na pewno powinien nią być!), że gdyby stało nam się cokolwiek, rodzina nie wyrazi żadnego sprzeciwu. Byłam zdziwiona reakcjami niektórych osób, ale też podbudowana świadomością większości. Zdarzali się tacy, którzy oburzonym tonem odpowiadali, że nie życzą sobie, by po śmierci ktoś ich kroił i coś wycinał! I że nigdy się na to nie zgodzą! Oczywiście szanuję to zdanie, jednak nie umiem go zrozumieć. Mnie jest absolutnie wszystko jedno, co stanie się z moim ciałem po śmierci. Myśl, że  jakikolwiek narząd wewnętrzny czy też ręka lub noga, którą możnaby komuś przeszczepić dałyby nową szansę, pozwala mi na przekonanie, że to moje życie było po coś. W tramwaju spotkałam też wielu, którzy oświadczenie woli podpisali bez wahania. Inni powiedzieli, że przemyślą sprawę. I dobrze. To musi być świadoma decyzja. Tak, jak oddanie krwi do banku szpiku. Nie wyobrażam sobie,  że można zgłosić się jako potencjalny dawca szpiku, pod wpływem np. impulsu, a potem, gdy zadzwoni telefon, że biorca się znalazł, wycofać się zabierając jednocześnie człowiekowi nadzieję na życie...

          Ogromnym problemem w Polsce są przeszczepy rodzinne i te od żywego dawcy. Pod względem liczb jesteśmy w ogonie Europy i świata. Oddanie nerki bądź płatu wątroby osobie niespokrewnionej wymaga specjalnych sądowych procedur. Ale i to można przejść. Kwestia wrażliwości, wiedzy. Temat trudny, ale ważny, wymagający. Materiał do przemyślenia. Dla każdego.

Podziel się

komentarze (70) | dodaj komentarz

Czeski błąd. Mea culpa:)

czwartek, 24 stycznia 2013 11:58

            Moje szczere gratulacje! Koledzy z kolorówek są naprawdę czujni! Z wielką uwagą przykładają się do swojej pracy, śledząc każde słowo wypowiedziane w porannych programach. A jak się cieszą, gdy inni się przejęzyczą!!! No nie ma nic przyjemniejszego, niż "czeski błąd", z którego można zrobić Żenujący Żart Prowadzącego:) I jeszcze na tej podstawie mierzyć stan wiedzy, odsyłać do podstawówki, przyklejać łatkę. Zapraszam Szanownych Kolegów, by choć przez kwadrans poprowadzili program na żywo! Temat Powstania Styczniowego był obecny od 6 rano. Jego datę wymieniłam chyba kilkanaście razy. Przed ósmą po prostu się przejęzyczyłam i zamiast 1863 powiedziałam 1683, w drugim zdaniu dodając, że mija 150 lat od wybuchu zrywu... Błędem można nazwać pomylenie Styczniowego z Listopadowym lub Warszawskim, a przestawienie cyferek to PRZEJĘZYCZENIE! Szanowni Koledzy, odsyłam do Norwida. Odpowiednie dawajmy rzeczy słowo, jeśli już bierzemy się za ocenę innych i uogólnianie poziomu ich możliwości intelektualnych. Rozumiem, że tytuł:"Tadla się przejęzyczyła" nie klikałby się równie dobrze, co "Wpadka Tadli na wizji". Naprawdę, moje gratulacje. 


Podziel się

komentarze (168) | dodaj komentarz

No błagam...

poniedziałek, 14 stycznia 2013 14:43

      To zdecydowane nadużycie. Choć teraz czytam słowa naczelnego, że skrót myślowy... Ciekawe. Tygodnik Wprost zadzwonił z pytaniem o moją opinię na temat fotoradarów. Się wypowiedziałam. Że jestem przeciwko absurdom, a nie uzasadnionym ograniczeniom. I przeciwko fotoradarom, ktore mają się jedynie stać bankomatami dla rządu. Dziś patrzę i oczom nie wierzę. Okładka sugeruje, że działam w jakiejś zorganizowanej grupie, która wywołuje akcję: "Stop fotoradarom!" No nie róbmy jaj! Posklejane wypowiedzi różnych osób, które tak jak ja zostały poproszone o komentarz, to jeszcze nie jest wspólny front! Nie wzywamy do żadnej akcji! Nie wspomnę o tym, że nikt nie zapytał mnie, czy się zgadzam na zdjęcie na okładce... Przyzwyczaiłam się do "luźnego" podejścia do rzetelności stosowanego przez kolorową prasę, ale po tygodniku Wprost naprawdę spodziewam się więcej...


Podziel się

komentarze (90) | dodaj komentarz

środa, 22 listopada 2017

Do poczytania



Kto dopił znalezioną na berlińskim przystanku cudza coca-colę, ile „donaldówek” można było kupić za jednego dolara, kto był bohaterem rodziny, bo z własnej inicjatywy „wystał” papier toaletowy. Kto pisał listy do generała Jaruzelskiego, a kto kupił magnetowid zamiast kombajnu... Znani aktorzy, muzycy, politycy, dziennikarze i sportowcy opowiadają Beacie Tadli o dzieciństwie w PRL-u i szansach, jakie dał im rok 1989.


Gdzie robiliście zakupy, gdy nie było supermarketów? Czy maszyna do pisania miała wyświetlacz? Gdzie w telefonie z tarczą były przyciski? Czym zmienialiście kanały telewizyjne, skoro nie było pilotów?


W tej książce to dzieci zadały pytania dorosłym – znanym i nawykłym do udzielania odpowiedzi. Mali ludzie zaskoczyli rozmówców swoją wiedzą i dojrzałością. Beata Tadla wraz z grupa 9-latków odwiedziła między innymi m.in. z Annę Dymną, Irenę Santor, Małgorzatę Niezabitowską, Lecha Wałęsę i Mirosława Hermaszewskiego.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości